Łukasz Stolcman
przez Łukasz Stolcman
1 min czytania

Kategorie

Staram się uporządkować swoją wiedzę na temat slackline i chyba najlepiej zacząć od początków – jak to się u mnie zaczęło.

Z samym slackline zetknąłem się po raz pierwszy będąc na festiwalu Woodstock (teraz już Pol’and’Rock), mój pierwszy festiwal to było jakoś około 2016 lub 2017 roku. Oprócz mnóstwa ciekawych wydarzeń okołokoncertowych jest była tam też strefa outdoorowo-sportowa – „Himalayan camp”, gdzie oprócz nauki wspinaczki czy wykładów można było pochodzić na dość krótkiej, bo chyba 6 metrowej, i dość szerokiej taśmie (jak do tricków).

[Slackline na Himalayan camp][source]

Sama taśma była przymocowana kotwami ziemnymi i napięta dość mocno – zero slackowej liny ;) Jednak zajawka została, gdzieś tam z tyłu głowy zakiełkowała i rok później udało mi się kupić pierwszy zestaw – był (jest) to MonsterSet 25m. Taśma ma długość 25m, szerokość 30mm, a na końcu zaszyta jest pętla. Dodatkowo do zestawu dołączona jest napinarka, szekla stalowa omega 12mm, i pętla stanowiskowa.

Myślę, że jest to całkiem fajny zestaw na start do nauki. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to że przydałaby się dodatkowa szekla i pętla – aktualnie trzeba obwiązać taśmę wokół drzewa, co powoduje zagięcie taśmy na pętli. No i dość niestandardowa szerokość 30mm (gdzie „domyślna” szerokość taśm nie-trickowych to 25mm). Z drugiej strony – jeśli ktoś chciałby pójść w kierunku trickline to również zacznie od monstera.

Na koniec zamieszczam film prosto od SlackOn z instrukcją jak prawidłowo napiąć taśmę: